czwartek, 29 kwietnia 2010

Różowa koalicja




Obiecywałam, że zrobię zdjęcia podczas kiermaszu i co? Zapomniałam je zrobić. Byłam bardzo zaabsorbowana, a aparat leżał w kącie, więc zdjęć nie ma:-(



Są za to moje, nie pozowane. Zostały zrobione podczas gry w ringo, jeszcze zanim Pani Wiosna na dobre zawitała ze swoją zielenią wśród nas. Ale za to ja zawitałam w szaroburym lesie z kolorami, by ożywić tę smutną, ospałą przestrzeń.



Zawsze mi się wydawało, że na zestawienie różowego i czerwonego jest ryzykowne. Ale zawsze też myślałam, że da się je sensownie ugryźć. Różowy płaszczyk i czerwona sukienka chyba się polubiły. A wrzosowe buty i fioletowe rajstopy dopełniły różowo-czerwonej przyjaźni (to, co napisałam kojarzy mi się politycznie...)



płaszczyk- sh

sukienka- od mamy

apaszka- sh (100% jedwab)

buty- Maciejka (100% skóra)

rajstopy- Calzedonia

witrażowe kolczyki- Jarmark Dominikański

13 komentarzy:

  1. plaszczyk ma cudy kolor , a caly zestaw tez uroczy :) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądasz tak... słodko :) Też sądziłam, że lepiej nie łączyć tych kolorów, ale jednak to nieprawda :) Śliczne pierwsze zdjęcie z błękitna apaszką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. TANIE ODZIENIE: Dziękuję. Różowy to specyficzny kolor. Trzeba uważać, by nie stać się landrynką.

    Klamoty: Mam nadzieję, że nie przesłodziłam:-) Apaszka jest fioletowa. Może na zdjęciach wyszła w trochę chłodniejszym kolorze, ale w rzeczywistości jest fioletowa z dyskretną odrobiną innych kolorów m.in różu, czerwieni, zieleni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo promienny uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kociaszafa: Dziękuję ślicznie. Bardzo mi miło:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ładnie tym kolorom ze sobą a Tobie w nich :)
    Klimatyczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie grałam w ringo od... podstawówki, czyli od baaardzo dawna - teraz rzucam co najwyżej frisby:) a różowy i czerwony wbrew pozorom prezentuje się całkiem fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. szmaragda: Dziękuję. W lesie było niezwykle klimatycznie.

    Dianka: To, w co ja grałam też chyba nazywa się frisby. Nie wiem. Ja to nazywam ringo, ale może się mylę, bo ringo chyba jest torusem(oponką), a to czym rzucaliśmy było talerzem. Często mylę nazwy różnych przedmiotów, ale jak się do jakiejś już przyzwyczaję, to trudno mi jest to zmienić. Zatem talerz to frisby?

    OdpowiedzUsuń
  9. urocze zdjęcia, bardzo fajnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Drugie zdjęcie od góry jest zachwycające...super kompozycja i kolory!

    OdpowiedzUsuń

  11. Estelle, Sanna's Land of Illusion, kawiarka18: Dziękuję:-)

    Lans Pudernice: Dzięki, przekażę fotografowi. Kwadratowe zdjęcia często mają w sobie to "coś".

    OdpowiedzUsuń