Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 marca 2010

Netoperek



Bałwany (nie wszystkie) się roztopiły, w powietrzu czuć zapach wiosny. Topnienie śniegów i budzenie się przyrody do życia kojarzy mi się z "Opowieściami z Narnii" C.S.Lewisa. Królowa Śniegu odchodzi...na rok.

Kożuch powędrował do piwnicznej szafy, futro (miałam je pokazać...cóż, może jeszcze przyjdzie mróz) chyba też niedługo będzie towarzyszyło kożuchom w narnijskiej szafie. Gdy byłam mała i pierwszy raz przeczytałam opowiadanie "Lew czarownica i stara szafa", weszłam do szafy i chciałam się dostać do Narnii. Ciekawe czy tylko ja jedna?

Netoperek to płaszcz w kolorze adwentowego fioletu wykonany z wełny i niezwykle przewiewny. Nosiłam go czasem nawet zimą, zakładając pod spód windstopper. A w obszernym kapturze Netoperka można się schować...jak w narnijskiej szafie?

Mankamentem jest brak możliwości założenia na ramię torebki, która ma krótkie rączki. W końcu to Netoperek...



płaszcz Netoperek- Tesco (100% wełna)

buty- po mamie

spodnie- Tommy Hilfiger (przecena 50%)

czapka- po cioci (100%wełna)

chustka- sh

torebka- była już wiele razy (skórzana, szyta w Polsce)

niedziela, 24 stycznia 2010

Przeprosiny z kożuchem

Aparat został naprawiony, więc czas wrócić do pisania bloga.



Do ostatniego weekendu prawie codziennie chodziłam w futerku (pokażę je jak wzrośnie temperatura), kiedy to nadszedł czas przeprosin z kożuchem. Noszę go przy temperaturze -10 i każdej niższej. Kożuch jest długi, więc w nogach odczuwam przyjemne ciepło. Odziedziczyłam go po mamie. W nim nie straszna mi jest żadna zima!

Nie lubię marznąć w głowę. A kto lubi?... Chyba wszyscy Ci, którzy przy dużym mrozie nadal nie zakładają czapek. Podziwiam i współczuję, bo za kilka lat zdrowie może odmówić posłuszeństwa. Do kożucha ubrałam czapkę, którą nazywam pilotką. Moje uszy mają w niej cieplutko.





A pod spodnie...rajstopy? Nie, damskie kalesony. Takie termoaktywne (polecam!) i skarpetki z zajęczej sierści:-) Tak ubrana mogę długo przebywać na świeżym mroźnym powietrzu i zachwycać się słoneczną pogodą.




kożuch- po mamie

czapka- z szafowych zasobów rodziny męża

wełniany szalik- babcia zrobiła na drutach

spodnie- Tommy Hilfiger (przecena 50%)

kalesony termoaktywne

buty- jakieś niemieckie (skórzane z kożuszkiem)

rękawiczki- Go Sport (4,90 zł, skórzane)

torebka- polski producent (skórzana)

poniedziałek, 30 listopada 2009

Zaklinam zimę



photo by Wyczłop



Na innych blogach jesień, a na moim ukochana Pani Zima:-) Już jutro zacznie się grudzień, a zimy ani widu, ani słychu i to mimo tego, że teoria mówiąca o ociepleniu się klimatu jest fałszywa... Zatem zaklinam, aby zima wreszcie przyszła, przyjechała na swych lodowych saniach!

Kocham zimę. Dla mnie optymalna temperatura to -10 stopni Celsjusza, serio. Lubię zimę mroźną i śnieżną. Nie lubię tej chlapowato-błotnistej i wielkomiejskiej. Co więcej, uwielbiam i w miarę możliwości uprawiam sporty zimowe: narciarstwo zjazdowe i biegowe. Ale od biedy może być i spacer w trzaskającym mrozie.

Dziś pokazuję zdjęcia z zeszłorocznej zimy w Górach Izerskich. Moje zamiłowanie do koloru wrzosowego ujawnia się również w wyborze ubrań turystycznych.

Kurtka polskiej firmy Milo o wystarczających dla mnie parametrach wodoszczelności (20.000mm H2O) i oddychalności (20.000 g/m2/24h) dobrze sprawdza się w bardzo różnych warunkach pogodowo-przygodowych:-)

Spodnie też Milo z membraną NoWind (rodzaj Windstoppera), najpierw miały służyć mi do turystyki górskiej, ale z czasem okazały się też dobre do narciarstwa klasycznego i jeżdżenia na rowerze późną jesienią i zimą. Dziś widzę, że kupno tych spodni to była dobra inwestycja.

Wełnianą czapkę kupiłam osiem lat temu w stolicy Estonii. W komplecie mam też jednopalczaste rękawiczki. Jak zima przyjdzie w tym roku, to na pewno je pokażę. Bardzo lubię ten komplecik. Był kilka razy tańszy i ładniejszy niż podobne w Finlandii (w sumie to zrozumiałe, że chcą zarobić na turystach, ale żeby aż tyle...)

Na narty nie opatulam się zwykle chustą, ale na spacer przy -15 konieczne było zamotanie szyi i założenie najcieplejszych na świecie jednopalczastych rękawiczek. Polecam takie spacery i w ogóle sporty zimowe. Jak się człowiek rusza, nawet przy bardzo niskiej temperaturze, to nie jest wcale zimno, jest nawet trochę ciepło:-)



kurtka- Milo (przecena z 380zł na 200zł)

spodnie- Milo (300zł)

czapka- z Tallina (100% wełna, 30zł)

rękawiczki "bokserskie"- Ziener (pożyczone od mamy)

chusta- prezent, przywieziona z Izraela (wełna z jedwabiem)