piątek, 30 października 2009

Zwykłe jesienne zdjęcia jakich wiele



Na większości blogów szafiarskich można znaleźć zdjęcia "w liściach". Piękne są te jesienne kolory. Przyroda doskonale umie bawić się barwami i odcieniami. Dziwne, że po tak kolorowej porze roku przychodzi ta najmniej barwna, Pani Zima. To duży przeskok...

Dziś pierwszy raz na blogu prezentuję szarą spódnicę Hexeline. Cenię ubrania tej firmy za jakość i za to, że są doskonale zaprojektowane. Niestety normalne zakupy tam kosztują makabrycznie dużo. Na szczęście czasem mają duże obniżki. Moja spódnica była obniżona o 80%. Dopiero wtedy jej cena stała się dla mnie w miarę przystępna. Muszę przyznać, że nosi się ją doskonale. Jest lekka, świetnie się układa i nie widzę w niej ani jednej wady. Oj, jestem strasznie bezkrytyczna...



Sweterek z sh prezentowałam już tu, płaszczyk tu, a niezwykle wygodne buty ecco tu. Celowo włożyłam buty bardziej sportowe, żeby przełamać trochę resztę ubrania. Ich kremowy kolor współgra ze sweterkiem i bluzką.



spódnica- Hexeline (przecena 80%)

płaszczyk- Zara (przecena 50%)

sweter- sh (4zł, 100%wełna)

bluzka- Reserved

rajstopy- Galeria Centrum

buty- ecco (skóra licowa na zewnątrz i w środku; outlet)

rękawiczki- "leżaki"(skórzane)

torebka- polski producent (skórzana)

sobota, 24 października 2009

Koty w butach


O tych jesiennych kozakach z reguły mówię w liczbie mnogiej "koty z butach". Nierzadko nadaję nazwy ubraniom. Wystarczy jakieś skojarzenie i imię dla danej części garderoby już wybrane.

A rzeczone buty są wyjątkowe, austriackie... Kupione zostały za komuny w czasach studenckich mojej mamy. Było to tak: Kierowniczka sklepu obuwniczego w ramach wdzięczności dla mojej babci zaprosiła ją i mamę po godzinach zamknięcia. Weszły do pustego sklepu i zostały poprowadzone na zaplecze. Tam regały nie świeciły pustkami. Tego dnia była dostawa (na zaplecze, nie do sklepu). Mama przymierzyła kilka par obuwia i wybrała spośród nich moje "koty z butach". Później chodziła w nich wiele lat. Prawie w ogóle się nie zniszczyły. Są solidne, austriackie...



Wełniany płaszczyk Benettona noszę po siostrze. Mimo, że krótki, jest bardzo ciepły. Nie mechaci się i nawet po kilku latach wygląda dobrze.

Rudobrązowy kapelusz Porthosa kupiłam zeszłej jesieni w normalnej cenie. Z początku pasował tylko do brązowych płaszczy, a zestawienie go z granatem zakrawało na nadużycie kolorystyczne. Na pomoc przyszedł szal, który łączy w sobie te dwa kolory. Szal kupiłam na "leżakach" (polówkach z ubraniami, chustami, czapkami, rękawiczkami i wieloma artykułami gospodarstwa domowego, gdzie stosunek jakości do ceny bardzo mi odpowiada), tak jak i skórzane rękawiczki.



Na dworze była mgła i mało ludzi, więc pozowało mi się tym razem całkiem całkiem...




płaszczyk- United Colors of Benetton (100%wełna)

spodnie- Tommy Hilfiger (przecena 50%)

buty- austriackie (skórzane)

kapelusz- Porthos (100zł, 100%wełna)

szal- "leżaki"(100% wełna)

rękawiczki- "leżaki"(skórzane)

torebka- polski producent (skórzana)

czwartek, 15 października 2009

W jedwabiach


Prawie każdego dnia bez względu na porę roku "obwiązuję" sobie czymś szyję. Dziś postanowiłam pokazać niewielką część mojej kolekcji chust, szali i apaszek. Mam osobną szufladę w komodzie przeznaczoną tylko na nie.

Szczególnie lubię apaszki wełniane i jedwabne. Z wieloma z nich wiąże się jakaś historia. Moje chusty w większości zostały przywiezione z podróży, a jak już znalazły się w moim posiadaniu, to podróżowały dalej na mojej szyi po miastach i wsiach wielu krajów.

Obie chustki kupiłam w ciucholandzie w małym miasteczku na Dolnym Śląsku. Są jedwabne i ręcznie malowane. Lubię second handy w małych miejscowościach, bo można tam znaleźć perełki. Wydaje mi się, że w Warszawie takie cudeńka zniknęłyby ze sklepu w pierwszej kolejności, a tam długo pozostały niezauważone.



Przy zdjęciach z lampą prawie zawsze zamykam oczy. Nazywam to "robieniem chińczyka"... Postanowiłam umieścić tę fotografię, aby zademonstrować tę minę :-)






obie chusty- sh (4zł każda, 100%jedwab)

poniedziałek, 5 października 2009

Calineczka



Mam problem ze sklasyfikowaniem czy moje zielone wdzianko to golf, sweterek, czy może bluzka? Ale na pewno wiem, że kojarzy mi się z Calineczką. Ta mała bajkowa dziewczynka przedstawiana jest w płatkach kwiatków, które zastępują jej ubranko.

Właśnie w moim sweterku zarówno zakończenie rękawów, jak i falbanka przy szyi wydaje się być podobna do kielicha i płatków kwiatu. Na ramionach są małe bufki, a ozdoba biegnąca przez całą długość wdzianka nasuwa mi skojarzenia o różach... Czuję się w tym sweterku bardzo dziewczęco.

Nierzadko mam problem ze znalezieniem ubrań w moim małym (prawie jak Calineczka) rozmiarze. Ale z tym uroczym sweterkiem udało się, bo był akurat na mnie. Może mi się poszczęści i znajdę jeszcze Calineczkową spódniczkę...



bluzka- sh (100% bawełna,8zł)