poniedziałek, 4 października 2010

Jan









krótki płaszczyk - United Colors of Benetton (100% wełna)

sweterek tu i ówdzie wystający spod płaszcza - Monnari

spódnica - Monnari

buty - Ecco

rajstopy - jakieś polskie

skórzana torebka - polskiej firmy

sobota, 7 sierpnia 2010

Pamiętajcie o ogrodach



Temat ogrodu przywołuje mi na myśl dwa literackie ujęcia. Pierwszym jest wiersz Adama Ziemianina "List do Ogrodowej" wyśpiewywany czasem przez Stare Dobre Małżeństwo.




W pierwszych słowach mego listu
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
Ten z kapliczki przy Ogrodowej
Za to że niósł nam czysty płomień

W drugich słowach mego listu
Niech będzie pochwalone domowe ognisko
Które płonęło przy Ogrodowej
Za to że niosło żywy ogień

W trzecich słowach mego listu
Niech będzie pochwalony krzak agrestu
Ten z ogrodu przy Ogrodowej
Który ogniem zapłonął o zachodzie

Na tym kończę list do Ogrodowej
Całe życie sercem pisany
I pozdrawiam każdy kamień
Ja wciąż wierny twój Adam Ziemianin










Drugim jest wiersz Jonasza Kofty "Pamiętajcie o ogrodach".




Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem co stoi
Uspokojeniem
Wśród tylu spraw

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

Kroplą pamięci
Nicią pajęczą
Zapachem bzu
Wiesz już na pewno
Świeżością rzewną
To właśnie tu

Pamiętajcie o ogrodach...

I dokąd uciec
W za ciasnym bucie
Gdy twardy bruk
Są gdzieś daleko
Przejrzyste rzeki
I mamy XX wiek

Pamiętajcie o ogrodach...




Jakoś tak mi się lirycznie na duszy zrobiło. Rozmarzyłam się wspominając jak zbierałam porzeczki, agrest, brzoskwinie, a także mnóstwo pysznych warzyw i ziół. Eh...







tunika/sukienka - sh

leginsy - sh

golf - Reserved (po siostrze)

apaszka - sklep indyjski

kalosze typ "bratki"- sklep ogrodniczy (produkcji polskiej, 32zł)

środa, 21 lipca 2010

V RRR

Powracam. Może nie w wielkim stylu, ale za to z paletką w ręku...



Dziś pokazuję kilka dziwnych zdjęć zrobionych podczas aktywnego wypoczynku. Dlatego i strój niezwykle niezobowiązujący.



Jak widać na mojej twarzy radość z zabawy paletkami i piłką na trawie była wielka. Dobrze czasem zmęczyć się i odstresować zdrowo szalejąc. Pomaga na smuteczki i chandrę...





Tymczasem wróciłam, by znów odjechać...na V Rowerowy Rajd Retro ruszający ze Stacji Turystycznej Orle w sercu Gór Izerskich, wiodący przez las i granicę do czeskiej Jizerki. Kończę szykować sobie strój retro. Mogę zdradzić, że wystąpię na starym rowerze w czerwonej plisowanej spódnicy i różowym okazałym kapeluszu. Połączenie tych dwóch kolorów powraca do mnie. Mam tylko trudności z dobraniem butów. Najlepiej gdyby znalazły się, w którejś z piwnic lub szaf, stare pionierki. Dobrze wykańczałyby ubiór nadając mu element górski.

Rajd Retro w Izerach to świetna zabawa w doborowym międzynarodowym towarzystwie zwieńczona obchodami święta św.Anny-patronki Jizerki. Dla mnie to kolejny czas na odreagowanie stresów i nabranie nowych sił do pracy, ale też na nawiązanie polsko-czeskich znajomości.

Coż, można by długo opisywać, zachwalać, ale tam trzeba po prostu być, by to przeżyć... Zapraszam więc każdego kto może do aktywnego spędzenia soboty 24.lipca w Górach Izerskich. Zaczynamy już o 9. Więcej informacji wraz z regulaminem rajdu znajduje się na stronieTowarzystwa Izerskiego.

Być może do zobaczenia w retro-przebraniach!





krótkie ogrodniczki - kupione 10 lat temu na "Zachodzie"

bluzka- Philip Russel

buty- Reebok

niedziela, 23 maja 2010

Podróż



Podróż. Nawet ta niedługa daje wiele radości. Dziś za opowieść niech posłużą zdjęcia.










Błyskawica jest tu nieprzypadkowo. Podobno ma symbolizować mój charakter...






Szczególnie podobają mi się plamki słońca, które przedostają się przez dziurki w kapeluszu i figlarnie oświetlają moją twarz...




spodnie- sh (Zara, 100% len)

bluzka- Reserved

apaszka- po mamie

buty- Reebok (bardzo wygodne)

kapelusz- wyszperany (5zł)

kolczyki- perły

wtorek, 11 maja 2010

Szafiarstwo turystyczne



Zainspirowana postem Karo postanowiłam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat ubierania się na szlaku. Ponieważ bliskie mi są trzy sporty górskie, czyli "łażenie" po górach, narciarstwo zjazdowe i biegowe, a kawałek swojego życia spędziłam w bardzo różnych warunkach pogodowych w górach, to spróbuję się podzielić moją wiedzą i doświadczeniem. Dziś napiszę o oddychalności ubrań w pieszej turystyce górskiej.



W sportach, gdzie wysiłek fizyczny jest intensywny, ważne jest, aby ubranie nie tylko chroniło przed deszczem czy wiatrem, ale również, aby oddawało parę wodną z naszego ciała na zewnątrz. To właśnie znaczy oddychalność. W 100% nieprzemakalne mogą być kalosze lub folia śmietnikowa, ale czy będą one oddychające?

Od razu trzeba wspomnieć o niezwykle ważnej rzeczy, o której osoba zaczynająca zabawę z nowoczesnymi materiałami sportowymi często zapomina lub zwyczajnie tego nie wie.

Otóż jeśli chcemy, żeby nasze ubranie oddychało, to wszystkie jego warstwy muszą być oddychające. Czyli, jeśli pod świetnie oddychającą kurtkę włożymy wełniany sweter lub chociażby bawełnianą podkoszulkę, to pewne jest, że nasze ubranie (jako całość) nie oddycha. To samo tyczy się butów, jeśli do górskich butów z membraną założymy bawełniane, wełniane lub jeszcze inne skarpetki, które nosiła nasza babka chodząc w młodości po górach, a my chcemy kontynuować tradycję, to o oddychalności buta możemy zapomnieć. Oddychalność naszego ubrania powinno się rozpatrywać globalnie.



Mało kto od razu kupuje sobie cały zestaw oddychających ubrań od butów począwszy, na czapce skończywszy. Ja nikogo takiego nie znam. Sprzęt gromadzi się latami. Na początek warto zaopatrzyć się w koszulkę oddychającą, polar, buty górskie i obowiązkowo skarpetki oddychające. Polary nie muszą być superfirmowe. Nie warto przepłacać. W jednym z marketów sportowych można kupić dobry polar, który na dodatek ma damski krój i różne kolory do wyboru (ok.30zł). Natomiast w tanich niemieckich dyskontach można dostać koszulki oddychające w rozsądnych cenach (ok.40zł). Trzeba zwracać uwagę na skład materiału. Im więcej Coolmaxu tym lepiej. W skarpetkach Coolmax też jest pożądany (od 30zł), gdyż takie skarpetki odprowadzają nasz pot na zewnątrz, a potem przez membranę buta, na świeże powietrze.

Jeśli nie chcemy kupować koszulki oddychającej, a mamy w domu dwa polary, to na wędrówkę lepiej jest założyć jeden na drugi niż bawełnianą koszulkę pod polar. No właśnie, ubieranie się warstwowe to podstawa przy zmieniającej się pogodzie oraz różnym stopniu naszego zmęczenia, najedzenia itp. Dlatego lepiej mieć dwa cienkie polary niż jeden gruby.

Na temat butów nie chcę się rozpisywać, bo wszystkich zanudzę. Lepiej o tym poczytać na forum, o którym piszę poniżej, bo to długa i mocno techniczna historia.

Spodnie. Ja w góry biorę dwie pary długich spodni i jedną krótkich. Obojętnie czy jadę na miesiąc, czy tylko na trzy dni. Pierwsze moje długie spodnie to stare jeansy lub sztruksy, z łatką albo dwiema, których nie szkoda założyć, gdy przyjdzie nam siadać przy ognisku lub szukając chrustu w lesie. Mają być przede wszystkim wygodne i jak się całkiem zniszczą, to je wyrzucam. Drugie długie spodnie, to polarowe spodnie z membraną przeciwwiatrową. Je zakładam, gdy idę w trasę. Ponieważ optymalizuję masę plecaka, to krótkie spodenki mają za zadanie zajmować mało miejsca i tyle...
Zapomniałam jeszcze napisać o moich przeciwdeszczowych spodniach, ale o tym innym razem.

Wróćmy na czubek głowy. Na wyjazd zawsze pakuję kilka bawełnianych apaszek w różnych kolorach. Używam ich jako chust osłaniających głowę przed słońcem, jako apaszek na szyję, gdy zimny wiatr daje się we znaki, jako zimnego kompresu ze źródlanej wody podczas upału, a czasem nawet jako serwetki pod kanapki przyrządzane i zjadane na szlaku. Chusty traktuję również jako element dekoracyjny, upiększający i mówiący: "W górach można wyglądać ładnie i kobieco".




Wiele praktycznych informacji czerpię w górach rozmawiając z innymi turystami, w mieście gawędząc z pracownikami sklepów turystycznych oraz z internetu. Zawsze, gdy kupuję coś nowego, szukam opinii o tej rzeczy na forum niezależnej grupy testingowej Koniecznie trzeba się tam udać planując zakup śpiwora, plecaka, czy namiotu. Rzeczowo i prosto wyjaśniają różnice, zwracają uwagę na stosunek jakości do ceny i co najważniejsze, nikt nikomu nie wciska ściemy, chcąc coś sprzedać za wszelką cenę. Polecam.

Następnym razem jak się zbiorę, to napiszę kilka słów o nieprzemakalności.

Zdjęcia zostały zrobione podczas licznych wojaży, szczególnie w mało uczęszczane góry Polski takie jak Góry Złote, Góry Bialskie, Masyw Śnieżnika, Góry Izerskie, Beskid Wyspowy, Beskid Niski, Beskid Makowski i inne. W niektórych rejonach turysta to rzadkość, więc można zaznać wiele gościnności od autochtonów.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Różowa koalicja




Obiecywałam, że zrobię zdjęcia podczas kiermaszu i co? Zapomniałam je zrobić. Byłam bardzo zaabsorbowana, a aparat leżał w kącie, więc zdjęć nie ma:-(



Są za to moje, nie pozowane. Zostały zrobione podczas gry w ringo, jeszcze zanim Pani Wiosna na dobre zawitała ze swoją zielenią wśród nas. Ale za to ja zawitałam w szaroburym lesie z kolorami, by ożywić tę smutną, ospałą przestrzeń.



Zawsze mi się wydawało, że na zestawienie różowego i czerwonego jest ryzykowne. Ale zawsze też myślałam, że da się je sensownie ugryźć. Różowy płaszczyk i czerwona sukienka chyba się polubiły. A wrzosowe buty i fioletowe rajstopy dopełniły różowo-czerwonej przyjaźni (to, co napisałam kojarzy mi się politycznie...)



płaszczyk- sh

sukienka- od mamy

apaszka- sh (100% jedwab)

buty- Maciejka (100% skóra)

rajstopy- Calzedonia

witrażowe kolczyki- Jarmark Dominikański

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kiermasz w Warszawie



Dziś chciałabym Was zaprosić na wiosenny kiermasz dla miłośników używanych rzeczy, który współorganizuję.

Na kiermaszu znajdą się:

* “nowe przedmioty” zrobione z używanych rzeczy, każdy ze swoją długą historią, a wśród nich: ozdobne kartki pocztowe, torebki do teatru, dekoracyjne jaśki
* bibeloty, porcelana, drobiazgi potrzebne i niepotrzebne
* ubrania z różnych szaf
* artykuły wnętrzarskie: lustra w oryginalnych ramach, wyjątkowe lampy
* niesamowite w swym wyglądzie krzesła i stołki

Kiermasz odbędzie się w siedzibie Fundacji Rozwoju i Edukacji Regionalnej przy ulicy Marszałkowskiej 4 m 2 (klatka z bramy) I piętro

Terminy: 23 (piątek) i 24 (sobota) kwietnia od 17.00 do 19.00

Mam nadzieję, że do zobaczenia!

sobota, 10 kwietnia 2010

...

Wieczny odpoczynek racz Im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.

środa, 7 kwietnia 2010

Odświętnie




W tym roku, mimo, że Święta były stosunkowo wcześnie, to pogoda nie zawiodła. Było w sam raz wiosennie.



Mój odświętny zestaw to: jedwabna spódnica Hexeline (jest lekka i niezauważalna w noszeniu, więc nieobce jest mi zastanawianie się, czy nie podwinęła się gdzieś i czy świat nie ogląda moich majtek(!)), bluzka z żabotem (albo czymś zainspirowanym żabotem) Tiffi oraz perłowa marynarka. Zwykły bawełniany płaszczyk pokazywałam w mniej oficjalnych zestawach. Natomiast buty z jagnięcej skórki kupione zostały dawno temu na studniówkę. Były one moimi pierwszymi poważniejszymi pantoflami. Zastanawiałam się czy są niemodne, ale doszłam do wniosku, że są klasyczne, co chyba rozstrzyga mój dylemat.







spódnica- Hexeline (100% jedwab)

bluzka- Tiffi

marynarka- Monton

buty- polska firma (100% skóra(podeszwa też))

płaszczyk- Zara

perły na szyi i ręce

poniedziałek, 1 marca 2010

Netoperek



Bałwany (nie wszystkie) się roztopiły, w powietrzu czuć zapach wiosny. Topnienie śniegów i budzenie się przyrody do życia kojarzy mi się z "Opowieściami z Narnii" C.S.Lewisa. Królowa Śniegu odchodzi...na rok.

Kożuch powędrował do piwnicznej szafy, futro (miałam je pokazać...cóż, może jeszcze przyjdzie mróz) chyba też niedługo będzie towarzyszyło kożuchom w narnijskiej szafie. Gdy byłam mała i pierwszy raz przeczytałam opowiadanie "Lew czarownica i stara szafa", weszłam do szafy i chciałam się dostać do Narnii. Ciekawe czy tylko ja jedna?

Netoperek to płaszcz w kolorze adwentowego fioletu wykonany z wełny i niezwykle przewiewny. Nosiłam go czasem nawet zimą, zakładając pod spód windstopper. A w obszernym kapturze Netoperka można się schować...jak w narnijskiej szafie?

Mankamentem jest brak możliwości założenia na ramię torebki, która ma krótkie rączki. W końcu to Netoperek...



płaszcz Netoperek- Tesco (100% wełna)

buty- po mamie

spodnie- Tommy Hilfiger (przecena 50%)

czapka- po cioci (100%wełna)

chustka- sh

torebka- była już wiele razy (skórzana, szyta w Polsce)

niedziela, 24 stycznia 2010

Przeprosiny z kożuchem

Aparat został naprawiony, więc czas wrócić do pisania bloga.



Do ostatniego weekendu prawie codziennie chodziłam w futerku (pokażę je jak wzrośnie temperatura), kiedy to nadszedł czas przeprosin z kożuchem. Noszę go przy temperaturze -10 i każdej niższej. Kożuch jest długi, więc w nogach odczuwam przyjemne ciepło. Odziedziczyłam go po mamie. W nim nie straszna mi jest żadna zima!

Nie lubię marznąć w głowę. A kto lubi?... Chyba wszyscy Ci, którzy przy dużym mrozie nadal nie zakładają czapek. Podziwiam i współczuję, bo za kilka lat zdrowie może odmówić posłuszeństwa. Do kożucha ubrałam czapkę, którą nazywam pilotką. Moje uszy mają w niej cieplutko.





A pod spodnie...rajstopy? Nie, damskie kalesony. Takie termoaktywne (polecam!) i skarpetki z zajęczej sierści:-) Tak ubrana mogę długo przebywać na świeżym mroźnym powietrzu i zachwycać się słoneczną pogodą.




kożuch- po mamie

czapka- z szafowych zasobów rodziny męża

wełniany szalik- babcia zrobiła na drutach

spodnie- Tommy Hilfiger (przecena 50%)

kalesony termoaktywne

buty- jakieś niemieckie (skórzane z kożuszkiem)

rękawiczki- Go Sport (4,90 zł, skórzane)

torebka- polski producent (skórzana)

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Trzeci sektor

Niestety z powodu popsucia się aparatu nie ma nowych wpisów. Może już niedługo zostanie on naprawiony. Chciałabym zdążyć ze zdjęciami przed odejściem Pani Zimy.

A tymczasem polecam coś, co tydzień temu odkryłam i już wiążę wielkie nadzieje na zawodową przyszłość, czyli ekonomię społeczną. Chciałabym łączyć biznes z możliwością pomagania innym, a takie oczekiwania doskonale spełniają przedsiębiorstwa społeczne. Są to organizacje pozarządowe, które dają miejsca pracy ludziom wykluczonym społecznie, jednocześnie uzupełniając pewną niszę na lokalnym rynku usług. Wszelkie wypracowane zyski mają służyć rozwijaniu firmy, zatrudnianiu nowych osób wykluczonych społecznie i zawodowo oraz działaniom na rzecz lokalnej społeczności. Mam już pewien pomysł i wiele zapału, żeby go realizować. Trzymajcie kciuki!

Polecam też telewizję wspierającą trzeci sektor. Może i kogoś z Was zainteresuje taka tematyka.