czwartek, 10 września 2009

Paryskie wspomnienia

Znów mamy kilka bardzo ciepłych dni. Wraz z palącym słońcem moje myśli zaczepiają, niechcące odejść w parze z latem, wakacje. Oprócz kozaków z Paryża przywiozłam cudowne wspomnienia...

W upalne dni jedynym słusznym ubraniem jest dla mnie sukienka. Ta ma doskonałą długość, bo słońce nie pali w nogi. Koszula jest z długim rękawem z tego samego powodu. Sukienka musi być przewiewna, by dawała wrażenie, że nic się na sobie nie ma. Oczywiście ma to być moje wrażenie, a nie przechodniów szczególnie płci męskiej...

Lubię jeździć na rowerze w sukienkach, dlatego też ważna jest dla mnie nieskrępowana możliwość pedałowania.

Zdjęcie zostało zrobione na dachu Galerii Lafayette. Nie widać na nim butów. Otóż miałam na sobie sandały mojej ukochanej sandałowej firmy Lizard. Są tak wygodne, że mogę w nich chodzić całymi dniami. Nie odparzają i mają podeszwę na Vibramie. Nieźle, uparcie zachwalam coś, czego nie ma na zdjęciu...


photo by Wyczłop


sukienka- Tatuum

koszula- Reserved

kolczyki- z lat młodości mamy

3 komentarze:

  1. O! Widzę nowy, bardzo fajnie zapowiadający się blog:) Będę wpadać, obserwować i pisać:) Bardzo podoba mi się Twoja bluzka - przewiewna i romantyczna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci bardzo za pierwszy komentarz. Bardzo mi miło, że go napisałaś.

    A bluzka jest bardzo praktyczna, bo uniwersalna. Pasuje do prawie każdej sukienki i spódnicy jako okrycie, narzutka.

    OdpowiedzUsuń
  3. bluzka rządzi! (ach, te rękawy!)

    OdpowiedzUsuń